treningi,  wyjazdy

Gran Canaria zimą

Początkiem stycznia tego roku wybraliśmy się na tygodniową wycieczkę na Gran Canary. Muszę przyznać, że z dotychczasowo odwiedzonych miejsc wyspy kanaryjskie najbardziej przypadły mi do gustu. Nie umiem tylko zdecydować się, czy jeśli mieszkać to na Gran Canary czy na Teneryfie. Wracając do naszego wyjazdu to jak zwykle podeszliśmy do tematu na bogato, czyli mało czasu na odpoczynek a od rana do wieczora działanie.

Jeśli chodzi o sprawy techniczne to:

  • lecieliśmy Ryanairem
  • mieszkaliśmy w apartamencie wynajętym przez airbnb w miejscowości Taurito
  • Fiat’a 500 oczywiście wypożyczyliśmy na lotnisku (w tydzień przejechał ~1000km)
  • rower wypożyczyłem na miejscu w wypożyczalni free-motion (gdzie nawet można dogadać się po polsku)

W pierwszy dzień wybraliśmy się rano na objazd wyspy. Zaczęliśmy od Roque Nublo, a ostatecznie poniosło nas do parku Tamadaba, gdzie czekał na nas niesamowity widok na Teneryfę i Teide. Dzień zakończyliśmy zachodem słońca niedaleko Puerto de Sardina i powrocie dookoła wyspy autostradą.

Kolejny dzień to dla mnie spore, ale zarazem bardzo miłe zaskoczenie. Otrzymałem przedwczesny prezent urodzinowy w formie kursu surfingu 🙂 Także cały piątek spędziliśmy na plaży w Maspalomas ucząc się surfowania.

Jako, że surfing okazał się sportem wykańczającym to przyszedł czas na dzień objazdowy z delikatnym trekingiem. Po porannym śniadaniu na plaży udaliśmy się nową trasą do miejscowości Tejada, gdzie rozpoczęliśmy treking dookoła Roque Nublo, zwiedzając przy okazji kilka niesamowitych miejsc na trasie.

Z uwagi na planowane manewry rowerowe, niedziela to poranne bieganie i śniadanko na plaży, a później regeneracja. W tak zwanym międzyczasie udało się zarezerwować rower na następny dzień.

Poniedziałek czyli zrywka z rana po rower i ogień na podjazdy 🙂 Generalnie klimat i moja forma nie pozwolily zabardzo poszaleć. Ostatecznie wyszło ~90km i 1700m w górę. Ślad przejazdu można zobaczyć na Endomondo.

Ostatni dzień po katordze na rowerze to spacery po stolicy Las Palmas i zakupy magnesów dla znajomych. Uciecha z ostatniego zachodu słońca  na naszym tarasie i pakowanie na środowy lot powrotny. Oczywiście żal było wracać bo tam jest naprawdę pięknie. Z jednej strony polecam, a z drugiej odradzam bo można się uzależnić. Więcej fotek można zobaczyć w albumie.