podsumowania

K113 – największy fail 2019

Minęło prawie trzy miesiące od mojego startu w K113 Ultra Scenic Trail 2019. Bez wątpienia był to mój największy fail tego roku. Długo zastanawiałem się co poszło nie tak. Próbowałem sobie wytłumaczyć – wmówić sobie, że to nie bezpośrednio moja wina, ale ostatecznie trzeba sobie spojżeć prawdzie w oczy. Biegu nie ukończyłem bo temat został potraktowany zbyt lajtowo i najzwyczajniej w świecie nie dałem rady fizycznie i psychicznie.

Start był zaplanowany na 24:00, jednak po dojechaniu na miejsce okazało się, że za chwile rozpęta się dość poważna nawałnica i tak też się stało. Organizatorzy postanowili opóźnić start ze względów bezpieczeństwa, więc przekoczowaliśmy na ławkach pod namiotem i ostatecznie o 01:00 ruszyliśmy. Na początku oczywiście szło lajtowo, jednak pierwsze wzniesienie i ja już miałem za swoje 🙂 Powoli do góry, na grani z oddali widać pioruny i szybki zbieg. Jednak podczas biegu po raz pierwszy zbaczamy z trasy, więc musimy nawrócić – pod górę. Motywacyjne w tym momencie ja już byłem rozłożony. Fizycznie zresztą też nie było szału.

Później jeszcze raz delikatnie pobłądziliśmy. Zaznaczyć trzeba, że całą noc padało, więc poruszaliśmy się w deszczu. Nad ranem po ponad 20km wbiegając 30 sekund przed limitem czasu na punkt kontrolny (widoczek tuż przed punktem), postanowiliśmy, że nie kontynuujemy tego dalej. Ja byłem pewny, że przy obecnej kondycji nie zmieszczę się w czasie na następny punkt kontrolny, więc to nie było sensu. Wsiedliśmy przemoczeni na pakę busa, wraz z kilkoma innymi osobami i pojechaliśmy na metę. Wsiedliśmy w pierwszy autobus i wróciliśmy do domu, a ja wybrałem się z Dadą od razu na wycieczkę do Como. Także historia K113 jest krótka i smutna.

Impreza napewno fajna, ale przygotowany to ja byłem na K54 nie na K113. K113 na ponad 200 osób ukończyło chyba 28 osób. Wynikało to głównie z tego, że pogoda była nieciekawa i prawdopodobnie organizator postanowił nie dopuścić uczestników do spędzenia kolejnej nocy w górach podczas burzy.

Wnioski:

  • Trenowanie na płaskim nie daje nic w starciu z przewyższeniami.
  • Trenowanie w terenie urozmaiconym nie daje zbyt dużej formy na długie podejścia.
  • O ile na zbiegach grawitacja przy mojej masie jest pomocna to przy podbiegach/podejściach działa ona zupełnie odwrotnie.
  • Chcesz się ścigać w górach z dużymi przewyższeniami to w takim terenie musisz trenować.
  • Podejście jakoś to będzie to zdecydowanie nie jest dobry pomysł – przynajmniej dla mnie.
  • Start w tego typu zawodach z masą >100kg to raczej napewno jest nieporozumienie.

Jeśli kiedykolwiek wrócę na tego typu zawody i trasę – napewno warto dla tych wszystkich cudownych widoków – to tylko po solidnym przygotowaniu się do tego i po solidnej redukcji.